Reforma służby zdrowia – czy prywatna będzie lepsza?

 

 

   Celem działania każdego przedsiębiorcy jest maksymalizacja zysku. Działając w otoczeniu wielu podobnych sobie przedsiębiorców, właściciel firmy zmuszony jest konkurować z nimi jakością produktów (czy usług) oraz ich ceną. W długim okresie czasu, jeśli konkurencja nie jest ograniczana przez ustawodawstwo państwowe, mechanizm taki prowadzi do wysokiej jakości usług i produktów, oraz ich przystępnej ceny. Czy przedstawiony mechanizm będzie przynosił podobne skutki w służbie zdrowia, gdyby została ona sprywatyzowana? Odpowiedź na to pytanie przynoszą badania prywatnej, amerykańskiej służby zdrowia, z którymi zetknąłem się kilka lat temu. Otóż  mechanizm rynkowy w służbie zdrowia, nie służy dobrze pacjentom, ani bogatym, ani biednym! Pacjenci bogaci, posiadający „dobre”  ubezpieczenia zdrowotne (a więc zapewniające zwrot całości kosztów leczenia)  są leczeni często bez potrzeby (co nie jest obojętne dla ich zdrowia), tylko po to aby „wydoić” firmy ubezpieczeniowe z kasy. Z kolei pacjenci ubodzy, posiadający skromne pakiety ubezpieczeń zdrowotnych (bądź nie ubezpieczeni), nie są leczeni należycie, gdyż nie ma komu za to leczenie zapłacić!! Jeśli taki mechanizm funkcjonuje w USA, czyli w  kraju  w którym morale obywateli  ( w tym lekarzy) jest po stokroć wyższe niż w Polsce, to jakie skutki przyniesie wolny rynek usług zdrowotnych w Polsce? Jeśli lekarze z łódzkiego pogotowia mordowali pacjentów, aby zarobić kilkaset złotych za sprzedaż zwłok firmom pogrzebowym, zaś dziesiątki ich kolegów wiedząc o tym, latami nie kiwnęło  palcem by ten zbrodniczy proceder przerwać, to czego możemy się spodziewać po takiej kadrze, jeśli wpuścimy ją na szerokie wody gospodarki rynkowej?? Oczywiście tego samego co po lekarzach amerykańskich, plus  bezmiar patologii PRL-owskiego chowu. Pacjent będzie traktowany jako obiekt  do złupienia, i co gorsza będzie on wobec tych praktyk całkowicie bezbronny! Powie ktoś, że z czasem rynek zweryfikuje fachowość i uczciwość lekarzy, eliminując słabych i nieuczciwych. Kilkudziesięcioletnie doświadczenia prywatnej służby zdrowia w USA, jednak nie wskazują aby tak się miało stać. Po dziesiątkach lat konkurencji, amerykańscy lekarze leczą bez potrzeby ludzi bogatych  i nie leczą należycie ludzi biednych. Należy więc przyjąć jako pewnik że w Polsce będzie dokładnie tak samo.   Jeśli więc założymy, że nie sprawdziła się zarówno państwowa jak i prywatna służba zdrowia,  to jak ma wyglądać docelowy, sprawny model opieki zdrowotnej? Rozwiązanie przyniesie samo życie. Na naszych oczach bankrutuje państwowa służba zdrowia, zaś żywiołowo rozwija się prywatna. Ponieważ wśród polityków sprawujących władzę w Polsce nie ma takiego odważnego, który by  skrócił agonię  państwowej służby zdrowia, więc jeszcze przez wiele lat będziemy się z nią męczyć i łożyć na nią coraz to większe pieniądze, będąc jednocześnie łupieni przez  prywatnych lekarzy.

   Wniosek jest jeden; dbać o własne zdrowie póki jeszcze nie szwankuje, nie palić papierosów, nie żłopać gorzałki w nadmiernych ilościach, prowadzić aktywny tryb życia, unikać sytuacji stresowych, zdrowo się odżywiać. Gdy pomimo tego dopadnie nas choroba, wtedy możemy mówić o pechu, zarówno wtedy gdy jesteśmy bogaci, jak i wtedy gdy jesteśmy biedni. I w jednym i drugim wypadku, medycy zrobią swoje, czyli „wydoją” nas z kasy, zarówno ci „państwowi” jak i ci „prywatni”. Na pocieszenie pozostaje nam świadomość, że i tak  wcześniej czy później wszyscy pomrzemy, lekarze również! Wobec takiej perspektywy ostateczny model służby zdrowia, nie wydaje się taki istotny!

 

Anthony Ivanowitz (Pietraszko)

20. czerwca. 2007r.

www.pospoliteruszenie.org